kobieta, triumf, szczyt góry, radość, odwaga

Odwaga

Czym jest odwaga?

Wiele jej przykładów możemy znaleźć w Biblii. I wczorajszy fragment Ewangelii przyczynił się do podjęcia tego tematu. Nie będę pisała o odwadze stawania w obronie innych ludzi, idei.

Chcę napisać o odwadze w nas i względem nas samych, siebie samego. To nie jest łatwe, bo odwagą najczęściej obdarowujemy innych ludzi i czujemy się wtedy zadowoleni. Dla siebie tej odwagi nam brakuje, odwagi do zadbania o własne potrzeby, pragnienia. Czasami wręcz mamy poczucie winy, że zadbaliśmy o siebie. I nie chodzi o wizerunek pozorny, zewnętrzny, raczej ważniejsze jest zadbanie o wewnętrzną harmonię… odwagę na pozwolenie sobie bycia sobą, ze swoimi wadami i zaletami, wbrew radom i oczekiwaniom środowiska.

W tym fragmencie widzimy ludzkie zachowania i to jak postępuje Jezus. On nieustająco mnie zadziwia:

„Kiedy Jezus przybliżył się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. Gdy usłyszał przechodzący tłum, wypytywał się, co to się dzieje. Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. Wtedy zaczął wołać: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” Ci, co szli na przędzie, nastawiali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wolał: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”.

Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się przybliżył, zapytał go: „Co chcesz, abym ci uczynił?”. On odpowiedział: „Panie, żebym przejrzał”. Jezus mu odrzekł: „Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła”. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu „ Łk 18, 35-43

Dlaczego pozwalamy, aby inni gasili naszą odwagę?! Gasili nasze marzenia. Jesteśmy dorośli, chociaż ten brak odwagi wynosimy z dzieciństwa, kiedy słyszeliśmy „bądź cicho”, „dzieci i ryby głosu nie mają ”, „nie przeszkadzaj”.

Popatrz na tego niewidomego. Chociaż ludzie „nastawiali na niego, żeby umilkł”, on krzyczał jeszcze głośniej. Nie poddał się oczekiwaniom innych, ale krzyczał głośno o swojej potrzebie. Głooooośno! Miał odwagę krzyczeć, wyrazić swoje pragnienie, bo to było ważne dla niego. Nie dał się uciszyć. Miał odwagę prosić o łaskę dla siebie.

Nie prosił o pieniądze, jak to robił wcześniej, nie prosił o chleb, taką egzystencjalną potrzebę.

Prosił o coś dla siebie samego, o coś co pozwoli mu samemu zadbać o swoje egzystencjalne potrzeby. W tej jego sytuacji jakiej jest, i w tym stanie jakim jest, w tej bezradności – ma odwagę prosić w swojej sprawie. Sam – odrzucony, osamotniony, niezrozumiany. Pewnie dużo wysiłku go to kosztowało, bo słyszał nad sobą głosy zmuszające po ludzku do posłuszeństwa. On wybrał wolność do wyrażenia swoich myśli, potrzeb, pragnień. Wypowiedział je i został wysłuchany. Z niewidomego stał się widzącym… prawdziwą rzeczywistość.

Jestem taki, jaki jestem, nieidealny, niedoskonały, ale to wciąż ja. „Moc bowiem w słabości się doskonali” (2Kor12,9). Krzycz (wyraź słowami, prośbą, życzeniem, sprzeciwem, nie krzywdząc innych) więc głośniej o tym, co jest ważne dla ciebie, czego chcesz, a czego nie chcesz.

Niech to zostanie usłyszane i uszanowane, tak jak szanuje to Jezus.